’Boys Don’t Cry’: A 'Crying Boy’ Reflects on the Shame of Male Tears

Andrew
Andrew

Follow

Jan 27, 2020 – 6 min read

(Image Source: Unsplash.com)

Wszyscy ludzie doświadczają wstydu. Dla mężczyzn, wstyd często wynika z naszego postrzeganego „niepowodzenia” do hamowania stoickiej roli męskiej. Oczekuje się, że mężczyźni nie będą się wahać ani doświadczać wątpliwości. Mężczyźni nie mogą być zależni lub potrzebujący. Mężczyźni muszą być silni i czuć się potężni. To są przesłania konsekwentnie wpajane nam przez męskie konstrukty naszej kultury. W naszych sercach wzbiera wstyd za to, że nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z czymś sami, za to, że polegamy na innych, za to, że jesteśmy wrażliwi, za to, że jesteśmy fizycznie „nieodpowiedni”, za to, że czujemy się bezradni. Mężczyznom mówi się, że powinni unikać wyrażania słabości. Jak podsumowuje Brene Brown w swojej książce Daring Greatly:

Mężczyźni żyją pod presją jednego nieubłaganego przesłania: Nie bądź postrzegany jako słaby

Płacz jest jedną z najwcześniejszych i najbardziej krytycznych lekcji, jakie otrzymują młodzi chłopcy na temat tego, czego nie należy wyrażać. Jak głosi niesławne powiedzenie, „chłopcy nie płaczą!”. Przekręca się ono w paradygmat definiujący płeć: duzi chłopcy nie płaczą, prawdziwi mężczyźni nie płaczą, płacz jest dla cipek. Naturalna reakcja na smutek, stres, frustrację i ból jest warunkowana przez oczekiwania płci.

Jako dziecko byłem wrażliwy. Założyłbym się, że byłem jednym z najbardziej wrażliwych dzieci w mojej szkole – bardziej niż wiele dziewcząt. Byłem „płaczącym chłopcem”, tym, który reagował na krytykę łzami, na krzyk łzami, na zranienie łzami i na złość łzami. Dwa główne wątki, które mogę wyartykułować z moich wczesnych doświadczeń, to fakt, że będąc wrażliwym chłopcem, a w szczególności płaczliwym, ludzie często zakładają, że masz problem i musisz leczyć swoją wrażliwość, a także, że stajesz się dojrzałym celem znęcania się. W moim dzieciństwie, byłem często wyśmiewany i emasculated za moją skłonność do płaczu, gdy zdenerwowany.

Trudno jest być bardziej wrażliwy chłopiec i nie czuć piętno i napięcie męskości wiszące nad tobą. Poczucie, że „nie jest się chłopcem” nadal przenika do twojego życia, kąsając twoją samoocenę. Płacz jest nauczany jako źródło wstydu dla mężczyzn. Warunkuje się w nas, aby „zamknąć w butelce” nasze emocje, aby być silnym wobec przeciwników, aby rzucić wyzwanie i walczyć z ludźmi, którzy nas ranią, aby „być prawdziwym mężczyzną” i nie okazywać słabości. Płacz jest postrzegany jako antyteza tego. Wyśmiewamy mężczyzn, którzy płaczą zamiast rzucać wyzwania, którzy płaczą, kiedy „powinni” powstać. W dzieciństwie inni chłopcy często prosili mnie o wyjaśnienie, dlaczego tak łatwo płaczę. Nigdy nie byłem tego pewien. Nie wiedziałam nic lepszego. Czułam się źle, smutno, wstydziłam się, bałam. A kiedy tak się czułam, łzy same się pojawiały. Przypominam sobie, jak kiedyś ktoś tłumaczył mi, że „urodziłem się bez jaj”, więc nie potrafiłem odpowiednio się zachować.

Kiedyś próbowałem odwrócić sytuację, mądrze twierdząc w wieku ośmiu lat, że „mężczyzna, który nie potrafi płakać, nie jest żadnym mężczyzną!”, spotkałem się tylko ze śmiechem. Patrzę teraz wstecz na to stwierdzenie i znajduję w nim, o dziwo, odrobinę prawdy. Z reguły unikam stwierdzeń typu „prawdziwy mężczyzna”, ale uważam, że kiedy socjalizujemy mężczyzn, by wstydzili się kruchości, łez, słabości, to zasadniczo tłumimy ich człowieczeństwo. Próbujemy uczynić z mężczyzn pół-ludzi, odmawiając im pełnego wachlarza doświadczeń emocjonalnych. Popychamy ich do tłumienia siebie, do ukrywania się przed wewnętrznymi trudnościami, których doświadczają.

Podstawowo, ta postawa kulturowa porzuca mężczyzn: od dzieciństwa jesteśmy szkoleni, aby nie prosić o pomoc, aby maskować nasze potrzeby, aby promować wizerunek stoicyzmu nawet w naszych najbardziej rozpaczliwych czasach. Odczułem te skutki: lata zastraszania przekonały mnie, by nigdy nie mówić o swoich problemach, nie dopuszczać do płaczu publicznie, unikać wrażliwości. To wyrządziło szkodę. Jak się później dowiedziałam, moi „dręczyciele” często pochodzili z bardzo złych środowisk. Zastanawiałem się, czy ich traktowanie mnie za moją wrażliwość w jakiś sposób odzwierciedlało nadużycia, nieważność, wstyd i przemoc, których doświadczali w domu. Być może ich celowanie we mnie było po prostu zastosowaniem lekcji, których nauczyli się poprzez własne brutalizowanie.

Wtedy, jako chłopiec, znalazłem się w dziwnym miejscu: złapany pomiędzy obroną moich łez a poczuciem głębokiego wstydu z ich powodu. Pod wieloma względami nie mogłem powstrzymać się od płaczu. Czułem przytłaczający smutek, wstyd i ból, kiedy mnie obrażano, krytykowano lub krzyczano na mnie. W odpowiedzi na to, łzy po prostu płynęły. Ludzie domagali się odpowiedzi na moje dziwne, nie-chłopięce zachowanie, a wszystkie moje sposoby obrony były fałszywe, zarówno dla ich, jak i moich własnych uszu. Gdybym tylko wiedziała wtedy, że płacz jest naukowo rozumiany jako naturalna, zdrowa rzecz. Ale nasze skrypty płciowe traktują go jako zachowanie niedopuszczalne dla mężczyzn. Kojarzymy go jako coś kobiecego i niedopuszczalnie „kruchego” u mężczyzn.

Ale tak naprawdę jest to nowsza konceptualizacja męskości.

(Image Credit: Unsplash.com)

„Zawstydzanie” męskiego płaczu nie zawsze było ustaloną regułą. W wielu kulturach było to zachowanie godne szacunku dla mężczyzny, pokazujące jego pobożność lub uznanie wagi i melancholii tego, co było przed nim. Rzeczywiście, wydaje się, że średniowieczna literatura i kultura patrzyła bardziej przychylnie na płacz jako źródło wyrzucenia grzechu, docenienia ogromnego smutku i piękna, wśród innych interpretacji.

Jeśli staramy się pomóc mężczyznom przekroczyć granice ich uwarunkowanych płciowo uwarunkowań, musimy pozwolić na wyrażanie wszystkich emocji do normalizacji. Musimy zdekonstruować postawy kulturowe, które oceniają je jako złe i wstydliwe. Musimy edukować zarówno mężczyzn, jak i kobiety na temat różnic w osobowości, akceptując fakt, że niektórzy ludzie są bardziej wrażliwi, naturalnie, niż inni, i że nie jest to złe lub osobliwe. I ważne jest również, aby ustalić, że sposoby, w jakie kulturowo kontrolujemy zachowanie nie są przejawem naturalnie uporządkowanych ról, ale raczej tych ukształtowanych przez binarne kulturowe i historyczne rozumienie tego, jak płcie „powinny” zachowywać się w stosunku do siebie, aby wypełnić patriarchalne zobowiązania.

Kiedy patrzymy na wskaźniki samobójstw wśród mężczyzn, sugeruje to, że nasza konceptualizacja „potrzeby” i „słabości” jako rzeczy, których „chłopcy nie powinni czuć” odgrywa niebezpieczną rolę w psychologicznej udręce, jakiej doświadczają mężczyźni. Lęki związane z mówieniem o problemach, szukaniem pomocy, przyznawaniem się do słabości i często okrutne reakcje na emocjonalnie wrażliwych mężczyzn utrzymują w miejscu błędne koło, które napędza tragiczne zakończenia zbyt wielu męskich żyć. Brak pewności akceptacji i wsparcia, aby dobrowolnie ujawnić się, śmierć może wydawać się jedyną opcją, jaka pozostała wobec samotnego, wstydliwego i ciemnego miejsca, w którym są uwięzieni. Tłumienie zabija, a od dzieciństwa mężczyźni byli uczeni tłumienia nieakceptowanych emocji.

Nikt nie powinien się wstydzić za to, że czuje się wrażliwy i zdenerwowany.

Wstyd i strach przed słabością działa głęboko w mężczyznach, na tyle głęboko, że mężczyźni boją się być otwarci ze swoimi najbardziej intymnymi partnerami. Mężczyźni twarz oczekiwanie bycia wsparciem w ich związkach, są tam, aby dbać o rodzinę, a nie te, które mają być pod opieką. Czy jest to bycie finansowo lub emocjonalnie zależnym od swojej żony lub partnerki, wielu mężczyzn doświadcza tych ról jako szczególnie raniących i upokarzających. Ostatnio pojawia się więcej próśb, aby mężczyźni otworzyli się, byli emocjonalnie ekspresyjni, aby więcej mówili o swoich problemach. Niestety, kiedy mężczyźni otwierają się na swój ból, spotyka ich to, czasami, z odrazą i kpiną. Podczas gdy my wciąż robimy małe kroki naprzód w zmianie postrzegania męskiej roli płciowej, może się wydawać, że wciąż ledwie robimy jakikolwiek dystans. Zasady pozostają uparcie zakorzenione, egzekwowane zarówno przez mężczyzn, jak i kobiety, w każdym aspekcie społeczeństwa.

Chłopcy płaczą, i to jest coś, z czym świat musi stać się komfortowy.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.